Weekend w Amsterdamie – co zobaczyć?

 

Miasto, które niebezpodstawnie nazywane jest drugą Wenecją – znajdziecie tutaj prawie 1300 mostków i 165 kanałów w których rocznie swoją drogę kończy ok. 25000 rowerów! W Amsterdamie bez względu na porę roku są tłumy ludzi – rocznie przyjeżdża tutaj ponad 20 milionów turystów, co jest mocno odczuwalne w popularnych miejscach.  

Lotnisko Schiphol położone jest 3m p.p.m, a dojazd pociągiem do Amsterdam Centraal trwa niecałe 20 minut (koszt 5,60 euro w 1 stronę). Wychodząc z dworca, po drugiej stronie ulicy (Stationsplein 10) znajduje się informacja turystyczna skąd możecie wziąć mapkę 🙂

Pierwszą uderzającą wręcz rzeczą jest ilość rowerów – mimo, że byłem w tym mieście drugi raz, dalej nie mogę wyjść z podziwu (jest ich tu więcej niż mieszkańców – ponad 881000!).  Zaparkowane w każdej możliwej pozycji, przypięte do słupa, barierki, porzucone na środku ulicy lub PIĘTROWYM parkingu krytym (na prawo od dworca), który jest tylko dla rowerów 😀

 

 

 

 

Mieszkańcy jeżdżą hmm… bardzo intensywnie – jeżeli przestaniecie zwracać uwagę na nadjeżdżające jednoślady z pewnością któryś z nich Was potrąci i nie będzie krył oburzenia – w końcu to oni mają pierwszeństwo 🙂 Uważajcie! 

Kolejnym nieodłącznym elementem tego rowerowego miasta jest mnogość kultur – na stałe zamieszkuje tutaj 180 narodowości, co plasuje Amsterdam najbardziej multikulturowym miastem na świecie 🙂  Tak jak wspominałem już w poście o jedzeniu (5 rzeczy, których musicie spróbować będąc w Amsterdamie) – to jedno z najbardziej urozmaiconych kulinarnie miejsc w jakich byłem. Spróbujecie tutaj niezliczonej ilości specjałów nie tylko Holenderskich, ale również kuchni chińskiej, tajskiej, włoskiej, libańskiej, syryjskiej, wietnamskiej i wieeelu innych – prawdziwy raj dla podniebienia!

 

 

 

 

1. Barki i krzywe kamienice

 

Nie sposób na nie nie trafić – są dosłownie na każdym kroku. Kamienice pochylają się do przodu bądź “kołyszą” się na boki. Koszty i prawo przyczyniły się do budowania wysokich i wąskich budynków, które ze względu na grząski grunt stawiane były na dębowych palach. W tamtych czasach drewno było materiałem deficytowym i często stosowano go mniej niż było to wymagane. Takie “oszczędności” z czasem doprowadziły do pochylania się domów lub ich opierania o sąsiednie budynki. Spacerując kilkukrotnie napotkaliśmy kamienice, z których pozostały tylko fronty podtrzymywane na metalowych podporach – ich dalsza część została rozebrana ze względów bezpieczeństwa.  Przyjrzyjcie się środkowej kamienicy z poniższego zdjęcia 🙂

 

 

W Amsterdamskich kanałach cumuje ponad 2500 barek! Przyjrzyjcie się dokładnie – te niepozorne z zewnątrz barki mają w środku nie tylko zwykłe często są to designerskie apartamenty, prawdziwe dzieła sztuki :).  Większość przyozdobiona jest kwiatami, czasem nawet z “ogródkiem” na dachu i kilkoma leżakami lub ławeczkami. Może zamiast noclegu w hotelu wybierzecie barkę? Jest to bardzo ciekawa i alternatywna do tradycyjnej forma wypoczynku, która z pewnością zostanie Wam w pamięci na długo.

 

 

Można pomyśleć – skąd wziął się ten pomysł? Otóż do popularności barek przyczyniły się horrendalnie wysokie ceny gruntów. Pierwsze takie formy mieszkań zdarzały się już po wojnie, jednak prawdziwy boom miał miejsce 60 i 70. Z czasem życie na wodzie stawało się coraz bardziej modne, od lat 90 ilość zamieszkiwanych barek stale wzrasta i zamieszkują je mocno zróżnicowane grupy społeczne.  Mieszkanie na barce nie jest już tak uciążliwe jak kiedyś – mieszkania mają doprowadzony na stałe prąd i bieżącą wodę, niejednokrotnie wyposażone również w baterie słoneczne, specjalne filtry do wody i wszystkie dobra XXI wieku 🙂

 

 

 

 

 

 

2. Dzielnica Jordaan

 

Dawniej gęsto zaludniona dzielnica klasy pracującej, obecnie jest jedną z najbardziej pożądanych i zarazem najspokojniejszych (mniej turystycznych) dzielnic Amsterdamu. Poza licznymi galeriami i restauracjami z pewnością znajdziecie tu ukojenie z dala od zgiełku w samym centrum. Warto przyjść tutaj na spacer i bez pośpiechu podziwiać wąskie uliczki, kanały. Kierujcie się na ulicę Westerstaat, sama w sobie nie jest zbyt urokliwa, jednak to w jej okolicy znajdziecie najwięcej klimatycznych miejscówek i zielonych ogródków 🙂 Zwiedzanie możecie zacząć również na targu weekendowym Noordermarkt, o którym wspominałem w poście 5 rzeczy, których musicie spróbować będąc w Amsterdamie 🙂 Jeżeli chcecie zobaczyć prawdziwy, nieturystyczny Amsterdam zajrzyjcie koniecznie!

 

 

 

3.Begijnhof

 

To miejsce nazywane jest oazą spokoju w centrum miasta 🙂 Oczywiście spotkacie tutaj małe grupki ludzi, czasem też większe z przewodnikiem, ale w porównaniu do całej reszty… Wchodząc do środka nie sposób nie poczuć zmiany – nagle z “pędzącego” Amsterdamu wkroczyliśmy na osiedle, w którym czas płynie zdecydowanie wolniej.

Begijnhof, a po polsku Beginaż to miejsce w które kiedyś zamieszkiwały Beginki – grupa pobożnych, niezamężnych kobiet, które ślubowały życie w czystości, jednocześnie nie będąc związanymi ślubami zakonnymi. Prowadziły one schronisko dla wdów i samotnych kobiet.

Ostatnia z beginek – Siostra Antonina (Agatha Kaptein) zmarła w  1971 roku. Obecnie miejsce to jest w dalszym ciągu zamieszkane, wchodząc do środka należy pamiętać o zachowaniu ciszy i nie wychodzeniu poza bramki z napisem “teren prywatny”.  Czynne codziennie od 8:00 do 17:00, wejście bezpłatne.

 

 

 

Gdy będziecie już w środku warto zwrócić uwagę na dom z czarną, drewnianą fasadą. Jest to Houten Huis –  najstarszy istniejący dom w Amsterdamie, który wybudowano około 1420 roku – niestety reszta otoczenia spłonęła po serii pożarów w XVI wieku.

 

 

 

 

4. Pływający targ kwiatowy – Bloemenmarkt

 

W Amsterdamie jest wiele miejsc targowych, sam Bloemenmarkt jest mocno komercyjny, jednak ze względu na jego historię warto tutaj zajrzeć.

Dawniej kwiaciarze dostarczali kwiaty swoim klientom opływając kanałami całe miasto. Z biegiem czasu wyznaczono im jedno, stałe miejsce, w którym mogli przycumować łodzie, a sami klienci dokonać zakupu. Stąd właśnie wzięła się nazwa „pływający targ kwiatowy” – do dziś większość ze sklepów umieszczona jest na stabilnie przycumowanych do brzegu łodziach (czego w żaden sposób nie czuć wchodząc do środka).

Możecie tutaj zakupić cebulki tulipanów, świeże kwiaty najróżniejszych gatunków i jeszcze więcej odmian nasion. Oprócz tego, z racji skomercjalizowania miejsca, znajdziecie też bezkresną ilość pamiątek – drewniaki, porcelanę, magnesy itd. Na zdjęciu poniżej widać jak długi jest ten targ – zajmuje cały prawy brzeg kanału od mostu do mostu. Musicie uzbroić się w cierpliwość, czasem jest tam taki tłok, że ciężko wcisnąć nawet szpilkę  🙂  

 

 

 

5. Dzielnica czerwonych latarni – Red Light District

 

De Wallen to najstarsza dzielnica Amsterdamu i jednocześnie największa dzielnica rozpusty na świecie. Miejsce kontrastów – ciężko gdzie indziej znaleźć pomnik prostytutki tuż przy kościele (Oude Kerk), nie wspominając o bezpośrednim sąsiedztwie okien z zapraszającymi do środka prostytutkami i położonym w pobliżu przedszkolu imienia Księżnej Juliany 🙂  Kombinacja niesamowita. 

Najstarszy zawód świata jest tutaj legalny od początku XIX wieku! Panie założyły związki zawodowe, a od 1996 roku płacą podatki. Domy, w których pracują prostytutki są łatwo rozpoznawalne – duże okno lub w przeszklone drzwi, czerwona latarnia i czerwona kotara, która zostaje zasunięta po wejściu klienta/klientki – od tych atrybutów wzięła się nazwa dzielnicy. W ciągu dnia, gdy RLD jeszcze śpi możecie zajrzeć do Muzeum Seksu (adres: Damrak 18) i Muzeum Haszyszu, Marihuany i Konopii (adres: Oudezijds Achterburgwal 148). Wieczorem, gdy zapadnie zmierzch jest tutaj niezwykle tłoczno,  od godziny 21/22 ilość odwiedzających turystów stale rośnie i pokonanie niektórych, nawet krótkich uliczek zajmuje sporo czasu – musicie uzbroić się w cierpliwość 🙂 

 

Dzielnica za dnia:

 

 

I wieczorem 🙂 

 

 

6. Na koniec praktyczne informacje dla osób lubiących “lokalne uprawy” 


Coffeeshop-y  znajdują się praktycznie na każdym rogu, ceny za 1g marihuany w menu wahają się od 8 do 18 euro,  a w  przypadku haszyszu jest to od 8 do 40 euro za 1g. Gotowe jointy kosztują 3 do 6 euro za sztukę. Ze względów bezpieczeństwa nie palcie marihuany w miejscach publicznych (od tego są coffeeshop-y) i nie posiadajcie przy sobie więcej niż 5g – raz, że prawo, a dwa, że jednak warto coś zapamiętać z tego wyjazdu 😀

 

Jeżeli jednak planujecie przyjechać na dłużej warto zobaczyć jeszcze:

 

1. Heineken Experience – to właśnie w Amsterdamie powstał pierwszy Heineken, pierwszy browar tej firmy został przekształcony w interaktywne muzeum Heineken Experience.

 

2. Rjiksmuseum – Holenderskie Muzeum Narodowe. Ze względu na to, że nie lubimy zwiedzać w pośpiechu ostatecznie nie dotarliśmy również do Rjiksmuseum. Znajdują się tutaj cenne grafiki, rzeźby, sztuka używkowa, rękodzieło, a sama kolekcja malarska liczy ponad 5000 obrazów. Oprócz tego zobaczycie tam również jedną z najpiękniejszych bibliotek na świecie 🙂 W bezpośrednim otoczeniu muzeum są ogródki z ławkami na których można odpocząć po zwiedzaniu, słynny napis Iamsterdam, weekendami rozkłada się też duże targowisko i kilka food truck-ów ze smakami z całego świata 🙂 

 

 

3. Rejs łodzią po kanałach Amsterdamu – firm oferujących usługi tego typu jest bardzo dużo. Podczas mojego poprzedniego pobytu skusiłem się na tego typu wycieczkę – świetna okazja do zrobienia zdjęć i odpoczynku dla nóg 🙂 Ceny zaczynają się od 12 euro.

 

 

 

4. Alkmaar – turystyczna stolica sera. W sezonie letnim (od kwietnia do września), co piątek (od 10 do 12) odbywa się tutaj targ serowy (kaasmarkt van Alkmaar), który swoją tradycją sięga aż 1365 roku. Więcej możecie poczytać tutaj – Kaasmarkt.nl

 

5. Zaanse Schans – skansen wiatraków oddalony o niecałe 22km od Amsterdamu (miejscowość  Zaandam). To miejsce każdego roku odwiedza prawie 1 milion turystów, co czyni je jedną z najbardziej popularnych atrakcji w Holandii. Budowę wiatraków rozpoczęto około 1600 roku, a pod koniec XVIII wieku było ich już prawie tysiąc 🙂 Bardzo ciekawe miejsce, warto je odwiedzić. Jeżeli przyjedziecie samochodem, dodatkową atrakcją będzie wyprawa na plaże (ok. 30 minut jazdy od skansenu).

 

 

Księżycowy krajobraz plaży:

 

 

W Amsterdamie spędziliśmy 3 dni, co w zupełności wystarczyło, żeby obejść całe miasto bez pośpiechu. Jeżeli przyjeżdżacie na krótko, tak jak my – warto wcześniej wybrać miejsca, które chcecie odwiedzić. Ciężko w tak krótkim czasie zobaczyć wszystko i jednocześnie trochę odpocząć – a w końcu o to też chodzi 🙂 Niestety im w większym pośpiechu będziecie zwiedzać tym mniej poczujecie prawdziwy klimat Amsterdamu – tutaj prawie każdy kanał, podwórko,  zaułek ma coś na co warto zwrócić uwagę 🙂 

 

 

 

 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku


2 wspomnień o “Weekend w Amsterdamie – co zobaczyć?”

  • Dziękuję za ten wspaniały przewodnik po Amsterdamie!
    Byłam , ale nie we wszystkich , opisanych tu miejscach.Właśnie wybieram się ponownie i napewno te miejsca odwiedzę.Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *