Kordoba – zaczynamy zwiedzać krainę flamenco! :)

 

Tym wpisem zaczynam relację z Naszej 8-dniowej objazdówki po malowniczej Andaluzji! 🙂 Po opóźnionym o ponad godzinę lądowaniu w Sewilli i małych komplikacjach z odbiorem samochodu dotarliśmy do Kordoby – pierwszego miejsca na naszej liście 🙂

Mówi się, że z Kordoby pochodzi najlepsza oliwa w całej Hiszpanii – im bliżej byliśmy celu, tym bardziej rozległe były lasy oliwne (gaj to średnie określenie przy tej powierzchni). Widok niesamowity, niestety zdjęcia nie oddają skali 🙁

 

 

 

 

Już na samym początku spaceru przywitało nas zachodzące słońce i piękne kolory wędrujące po budynkach – miasto i górująca nad nim Mezquita wyglądały fenomenalnie.

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Kordoba jest nazywana miastem trzech kultur – między X a XV wiekiem zamieszkiwali tutaj muzułmanie, chrześcijanie i żydzi. Zaowocowało to wyjątkowym połączeniem stylów, których wpływy możemy podziwiać aż po dziś dzień 🙂  Żeby zwiedzić to przepiękne miasto wystarczy 1 intensywny dzień, jeżeli jednak macie trochę więcej czasu, zatrzymajcie się na 2 dni, przespacerujcie wszystko bez mapy i na spokojnie 🙂 Zobaczcie jak Kordoba zmienia się z biegiem dnia – warto 🙂 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

1. Puente Romano i Torre de La Calahora

 

Jeden z najlepszych punktów widokowych na starówkę stanowi słynny, 16-przęsłowy Puente Romano. Co ciekawe most przerzucony nad rzeką Gwadalkiwir był przez około 2000 lat jedynym w całej Kordobie! Spacerując po nim koniecznie zajrzyjcie na wieżyczkę Torre de La Calahora. Stara strażnica mieści w środku interaktywne muzeum Andaluzji, w którym zobaczycie m. in Kordobę w miniaturce 🙂  

Weszliśmy tam zupełnie spontanicznie chcąc zrobić zdjęcia ze szczytu, jednak idąc na górę wystawy zainteresowały nas na tyle, że spędziliśmy tam zdecydowanie więcej czasu. Jest to jedno z nielicznych muzeów, o których mogę śmiało powiedzieć, że jest super! 🙂 Wejście kosztuje 4,50EUR (3EUR zniżkowy) z wliczonym przewodnikiem audio. 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

2. La Mezquita 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Warto zjawić się tutaj z samego rana – między 8:30 a 9:30 wejście jest darmowe 🙂 Później jest naprawdę sporo ludzi, no i trzeba zapłacić za bilet 10EUR (5EUR zniżkowy). La Mezquita to największy meczet w Europie i jeden z najsłynniejszych na świecie.

Wspominałem już o przeplataniu się kultur – pomyślcie, że w środku tej muzułmańskiej świątyni jest pełnowymiarowa, katolicka katedra! Powierzchnia kompleksu wynosi prawie 24.000 metrów kwadratowych, a jego wnętrza kryją “las” 856 kamiennych kolumn, który z pewnością kojarzy każdy ciekawy świata.

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Co ciekawe kordobański meczet nie współgra całkowicie z tradycją –  z nie do końca znanych przyczyn mihrab nie wskazuje kierunku Mekki. Najprawdopodobniej budujący pomylili się w obliczeniach lub po prostu korzystali z fundamentów wcześniejszych budowli.

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Od 9:30 macie również możliwość wejścia na wieżę z dzwonnicą, która góruje nad główną bramą (bilet 2EUR, wejścia co 30 minut). Na górę wchodzi się odnowionymi schodami, a widoki są naprawdę rewelacyjne – zobaczycie praktycznie każdy z głównych punktów miasta. Po zejściu na dół warto zasiąść pod jednym z pomarańczowych drzewek w Patio de Naranjas i rozplanować dalszą część dnia 🙂 Obok katedry znajduje się Bar Santos, który wystrojem nawiązuje do Corridy –  to prawdziwa klasyka na mapie Kordoby, miejsce niewątpliwie ciekawe, ale jak dla mnie przereklamowane. Z pewnością warto tam zajrzeć i schłodzić się zimnym, lokalnym piwem 😉

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

3. Magia dawnej dzielnicy żydowskiej Juderia 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Wąskie, klimatyczne uliczki, kolorowe dziedzińce, wino Montilla-Moriles – nic dziwnego, że cały obszar tej dzielnicy został wpisany na listę UNESCO. Warto się tutaj powłóczyć bez większego celu, bo co rusz trafia się na coś ciekawego 🙂

Przypadkiem w jednej z uliczek odkryliśmy Bodegę Guzman (Calle Judíos 7) – miejsce, w którym czuć prawdziwą Andaluzję. Na ścianach wiszą liczne pamiątki z Corridy, w środku są kolorowe kafle, a za barem stoją 3 beczki, z których nalewane jest lokalne wino (1EUR za lampkę).

Warto spróbować wspomnianej wcześniej Montilli, a także słodkiego Pedro Ximénez i mocno wytrawnego Amargoso. Podczas naszych odwiedzin była tam zaledwie garstka turystów, resztę klientów stanowili lokalesi 🙂 Odwiedźcie koniecznie!

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

W tej dzielnicy znajduje się również Synagoga, która jest jedyną w Andaluzji, i jedną z trzech ocalałych w całej Hiszpanii. Porzućcie mapę i spacerujcie bez wyznaczonego celu – tą część miasta najlepiej odkrywa się właśnie w ten sposób 🙂

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

4. Lokalne Mercado 

 

Granicą dzielnicy Juderia są mury miejskie, a z tego miejsca macie już żabi skok na lokalny market – Mercado Victoria (Paseo de la Victoria 3). Z klasycznym mercado nie ma on zbyt wiele wspólnego – miejsce jest dość eleganckie, ceny mocno turystyczne, a w środku znajdziecie szeroki wybór lokali gastronomicznych – od owoców morza, przez hiszpańskie jamóny i lokalne sery, aż po klimaty kuchni arabskiej.

Targ powstał w 2013 roku, ale z pewnością można stwierdzić, że cieszy się niesłabnącą popularnością – zarówno w środku jak i na zewnątrz (w ogródku) było sporo łasuchów 🙂 Warto zajrzeć na obiad i spróbować kilku mniejszych rzeczy w wielu miejscach – zdecydowanie 🙂 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Jamón ibérico to prawdziwa chluba Hiszpanii – przydatne jest jednak to, żeby rozpoznawać co kupujemy/próbujemy, ponieważ dzielisię ją na 4 klasy, o których opowiadałem tutaj -> klik.

 Andaluzja słynie nie tylko z doskonałych mięs, flagową potrawą jest tutaj omlet ziemniaczany, czyli tortilla de patatas. Spotkacie ją w najróżniejszych wersjach – z cebulą/szpinakiem/serem/papryką itd – ta z mercado smakowała doskonale 🙂

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Spróbowaliśmy również koziego sera w panierce i z owocową konfiturą (Rulo de Cabra) – bardzo przypadł nam do gustu.

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Poniżej kolejna klasyka Andaluzji – mojama, czyli suszony tuńczyk skropiony oliwą z oliwek – oczywiście lokalną. Proste, a zarazem ciekawe i wyraziste w smaku, jak dla mnie super!

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

A na koniec flagowy, andaluzyjski fast food – calmares fritos (smażone kalmary) i boquerones (smażone sardele). Te pierwsze można zjeść również w towarzystwie małych ośmiorniczek.  Jednak mała sugestia – nie jedzcie tego tutaj 🙂 Klasyczne “fritos” są prawdziwym street food-em i zdecydowanie najlepiej smakują z papierowego rożka w jednej z małych knajpek lub stoisk przy ulicy 🙂 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

5. Kordoba w kwiatach i skórze

 

 

Po dłuuugim spacerze postanowiliśmy zajrzeć do najbardziej kolorowego punktu na mapie Kordoby – Salon de Te! Herbaciarnia naprawdę nietuzinkowa, egzotyczny wystrój, muzyka, świeże owoce i przepyszne herbaty, których w ofercie jest baaardzo dużo. My zdecydowaliśmy się na mieszankę z Kordoby i drugą andaluzyjską – moje pojęcie herbaty bardzo się poszerzyło dzięki tej wizycie, rewelacja!

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Załączam jeszcze zdjęcie z wieczora 🙂 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Przechadzając się ulicami tego klimatycznego miasta warto rozglądać się na boki, w miejscach, gdzie będą otwarte/uchylone lub przeszklone drzwi/bramy często znajdują się niesamowite, kolorowe patia. Niestety większość z nich nie jest udostępniana do zwiedzania – na szczęście z małym wyjątkiem 🙂 Co roku w maju w Kordobie organizowana jest Fiesta of the patios in Cordova (2 tygodniowy festiwal dziedzińców). Z tej okazji organizowany jest konkurs na najładniejsze patio, a turyści otrzymują specjalne mapki z oznaczonymi miejscami, które biorą udział w wydarzeniu. 

 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Jedną z najpopularniejszych i najczęściej fotografowanych ulic w mieście jest Calleja de las Flores (2 zdjęcia powyżej), na końcu której znajdziecie mały placyk z fontanną i chmarę turystów. Wspominam o niej nie tylko ze względu na jej urok, ale również na sklep Meryan oferujący tradycyjne, andaluzyjskie wyroby skórzane. Miejsce jest naprawdę rozległe – możecie tu kupić niepowtarzalne portfele, paski, mapy, skrzynki/ogromne skrzynie i wszystko, co tylko można obić lub zrobić ze skóry.  Przy okazji można podejrzeć proces powstawania tych arcydzieł 🙂 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Po całym dniu atrakcji i spacerze wzdłuż Alcazaru oraz Gwadalkiwiru udaliśmy się do miejsca położonego blisko naszego hostelu – wpadło nam w oko dzień wcześniej. La Bicicleta (Calle Cardenal Gonzalez 1) bo o niej mowa, to zielona kropka na mapie baardzo mięsnej Andaluzji.

Przez dwa dni w Kordobie zajrzeliśmy tam aż 3 razy – a to naprawdę rzadko się zdarza 🙂 Świeżo wyciskane soki w najróżniejszych kombinacjach, sałatki owocowe/warzywne, doskonałe wino i przemiły personel – czego chcieć więcej 🙂  Szczególnie polecam hummus i gigantycznego (na oko z 24cm)  tosta z awokado i pomidorami “pachnącymi” słońcem – nie ma go w karcie, ale to nie problem 🙂 Ostatnim plusem i kropką nad I była cena – za naszą ucztę zapłaciliśmy ok. 14 EUR, co w każdym innym miejscu skończyłoby się rachunkiem 2 lub 3 krotnie wyższym. Warto – jak dla mnie najlepsza wegańsko-wegetariańska knajpka w tej części Hiszpanii! <3

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

6. Corrida – barbarzyński “sport” narodowy Hiszpanii

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Corrida jest narodowym “sportem”, który ma swoją wielowiekową tradycję i jednocześnie rzeczą, której pojąć nie jestem w stanie. Nie rozumiem co jest fajnego w bieganiu z dzidą za rozjuszonym i przerażonym bykiem tylko po to, żeby go utłuc na oczach wielu tysięcy ludzi – bo jakby nie było w skrócie to tak wygląda.

W całej Andaluzji natrafialiśmy na pamiątki po Corridzie – od zdjęć i pomników, po nazwy ulic i miejsc związanych z najsłynniejszym, wręcz legendarnym torreadorem Manolete, a właściwie Manuelem Laureano Rodríguez Sánchez. Są to ciekawe elementy/symbole, które nadają kolorytu, nawiązują do historii oraz tradycji Hiszpanii – i na tym powinno się poprzestać.

W wielu restauracjach czy barach tapas wiszą głowy byków – najwięcej naliczyłem ich 13 dookoła naszego stolika. Widok przytłaczający i smutny. Dziwi mnie, że w XXI wieku ludzie nadal cieszą się z cierpienia innych i zbierająch ich szczątki jako swoje trofea. Nie ma nic ciekawego w starciu, którego wynik znamy od samego początku, a to bestialstwo cieszy się nadal niesłabnącą popularnością – szczególnie wśród turytów…

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Plac ze zdjęć to Plaza de la Corredera – działają tutaj liczne sklepy z pamiątkami, kawiarnie i tawerny. Miejsce to od ponad 2000 lat stanowi on punkt spotkań, handlu i rozrywki. To właśnie na nim odbywały się walki z bykami, a także  publiczne przesłuchania i egzekucje (w okresie inkwizycji). W zestawieniu z wąskimi uliczkami Kordoby zaskakuje swoim rozmiarem – jest naprawdę ogromny!

 

7. Jeszcze trochę lokalnych kulinariów 🙂 

 

Jeżeli myślicie nad wykupieniem opcji śniadania w wybranym przez was hotelu to od razu mówię, że to nie ma sensu. Warto ruszyć rano tyłek, skorzystać z jednej pobliskich knajpek (jest ich naprawdę sporo) i zjeść śniadanie prawdziwie po hiszpańsku. 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Klasyczne śniadanie w Kordobie wygląda właśnie tak jak to ze zdjęcia – 2 duże tosty, lokalna oliwa z oliwek i “sos” pomidorowy, a właściwie przetarte świeże pomidory. Do tego espresso i świeżo wyciskany sok pomarańczowy 🙂 Dla dwóch osób to szaleństwo kosztuje ok. 7EUR, drugim plusem jest to, że możemy je zjeść w towarzystwie lokalnych mieszkańców 🙂 

Jedzeniowo najlepiej omijać okolice dużych atrakcji turystycznych – spróbowaliśmy raz, ponieważ nie chciało nam się już błądzić i sprawdziło się moje spostrzeżenie z innych krajów. Niestety często w takich miejscach jedzenie jest po prostu okaleczone i obdarte ze wszyskich lokalnych “smaczków”, a szkoda. 

Pierwszego wieczoru otrzymaliśmy ekstremalnie gumowe kalmary, rozwodnione i przystarawe salmorejo cordobese, rozrzedzone do granic możliwości gazpacho i wino, którego nie udało im się zepsuć. Jeżeli coś Wam nie zasmakuje za 1 razem, to nie musi być to kwestia samego dania, tylko po prostu sposobu przyrządzenia.

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Każdego z tych dań spróbowałem ponownie w innym miejscu – różnica była ogromna.

Salmorejo Cordobese smakuje naprawdę zacnie, jest to dobrze przyprawiony chłodnik przyrządzony na bazie czerstwego chleba, pomidorów, czosnku i oliwy. Najczęściej podawany jest z jajkiem, dojrzewającą szynka lub tuńczykiem (mojama). W gorące dni jest to danie idealne – bardzo mi smakowało 🙂 

Podobnie sprawa wygląda z Gazpacho Andaluz – to klasyczny, mocno pomidorowy chłodnik, który podobnie jak jego poprzednik idealnie sprawdza się w upalne dni – tylko trzeba go spróbować w odpowiednim miejscu 🙂 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Podczas zwiedzania niezawodny był Mr. Bocadillo, czyli kanapka z serem i hiszpańską szynką. W Kordobie znajdziecie sporo miejsc oferujących jedzenie, które można zabrać ze sobą i zjeść po drodze 🙂 

Będąc w tym mieście koniecznie spróbujcie wina Montilla-Moriles (wytrawne) lub Pedro-Ximenez (słodkie) – najlepiej w klimatycznej bodedze, o której wspominałem wcześniej 🙂  

Drugim tak autentycznym miejscem, jest zdecydowanie mniejszy bar Correo (Calle Jesus Maria 2) – oblegany przez lokalesów, w którym wieczorną porą ludzie wręcz wylewają się na zewnątrz. Był jednym z pierwszych barów sprzedających alkohol w centrum, a swoją historią sięga 24 maja 1931, kiedy to dziadek obecnego właściciela sprzedał tu pierwsze piwo. Bardzo przyjacielska, autentyczna atmosfera, ludzie sprawiają wrażenie jakby znali się od dziesięcioleci!  Zajrzyjcie tu na tapas lub popołudniowe piwo – nie będziecie zawiedzeni 🙂 

 

8. Dodatkowe wskazówki:

 

1. Warto również zwrócić uwagę na ceramikę z której słynie Andaluzja – znajdziecie ją praktycznie wszędzie – dziedzińce, fontanny, korytarze, ale również sklepy z pamiątkami i te bardziej wyspecjalizowane. Wzorów, kolorów i produktów jest niezliczona ilość 🙂

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

2. Dla przyjeżdżających samochodem – z parkowaniem raczej nie ma problemu, można trafić bezpłatne miejsca przy ulicy lub wjechać na podziemny parking (koszt około 13-14,5EUR za dzień).

Uważajcie na wjazd do strefy z ograniczonym ruchem bądź dla pojazdów autoryzowanych – szczególnie ulica Ronda de Isasa, bo łatwo się pomylić, a będzie Was to kosztowało 600EUR 🙂

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

Powiązane posty

Tradycyjna hiszpańska tortilla de patatas – rewelacja! <3

Tradycyjna hiszpańska tortilla de patatas – rewelacja! <3

Kuchnia hiszpańska? Musicie spróbować tego słynnego na cały kraj przysmaku – tradycyjna tortilla de patatas 🙂

Hiszpańskie chłodniki – Gazpacho i Salmorejo

Hiszpańskie chłodniki – Gazpacho i Salmorejo

Kolejny szybki i prosty przepis na prawdziwy, hiszpański chłodnik w najsmaczniejszym wydaniu! 🙂 Dowiecie się także czym różni się Salmorejo od Gazpacho 🙂



2 wspomnień o “Kordoba – zaczynamy zwiedzać krainę flamenco! :)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *