Gibraltar – witajcie na planecie małp! :)

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

1. Gibraltar – czy naprawdę jest tak angielski?

 

Przed wyjazdem sporo naczytałem się o Gibraltarze, jako o małej Anglii spieczonej hiszpańskim słońcem. Aż do samego przyjazdu średnio wiedziałem jak ugryźć “parkowanie” na miejscu – teraz już wiem, że nie musicie się martwić 🙂

Po hiszpańskiej stronie, w La Línea de la Concepción płatnych parkingów jest sporo, darmowych miejsc w okolicy plaży również. Jeżeli chcecie stanąć bezpośrednio przy granicy może to być problematyczne – gdzieniegdzie opłacić można jedynie postój na 2 lub 4 godziny (info wyświetla się na parkomacie), co niestety nie wystarczy, żeby na spokojnie zwiedzić Gibraltar.

Moim zdaniem nie ma sensu przejeżdżać na angielską stronę – co prawda samochody dalej jeżdżą po prawej stronie, ale miejsc parkingowych jest mało + możecie mieć dość długi przestój na samej granicy – wszystko zależy od godziny i obecnych stosunków Angielsko-Hiszpańskich.

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Sam Gibraltar od ponad 300 lat jest pod panowaniem Anglii, mimo ciągłych sporów pomiędzy państwami o prawa do tej ziemi nie zapowiada się, żeby cokolwiek miało się zmienić 🙂 Nawet lokalni mieszkańcy już dwukrotnie (1967 i 2002 rok) odrzucili w referendum pomysł przejścia tego obszaru pod hiszpańską jurysdykcję.

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Na miejsce dotarliśmy dopiero w godzinach popołudniowych – miało to jednak swoje zalety, ponieważ spacer od samochodu już na angielską stronę (po kontroli dokumentów) zajął nam niecałe 15 minut 🙂 Pierwsza atrakcja jest dość niespotykana – legalny spacer po pasie startowym lotniska! 😀

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Jeżeli traficie dobry moment możecie zobaczyć startujące wojskowe samoloty – my widzieliśmy kawał maszyny, której nazwa brzmi British Royal Air Force Airbus Military A400M, coś niesamowitego :)) Co ciekawe ten samolot zatrzymała kiedyś policja (dosłownie) – zobaczcie tutaj.

Przechodząc na drugą stronę pasa spodziewałem się, że zgodnie z zapowiedziami znajdę się w drugiej, tylko mniejszej i spieczonej słońcem Anglii. Tak się jednak nie stało – po przejściu granicy zbyt wiele się nie zmienia 😉

Oczywiście spotkacie tam angielskie budki telefoniczne, odpowiednio umundurowanych policjantów, słynne fish&chips i kilka angielskich smaczków, ale to na tyle 😉 Tak naprawdę dalej będziecie w Hiszpanii, dalej na ulicach króluje hiszpański język i zwyczaje.

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

2. Jak dostać się na górę?

 

Największą atrakcją Gibraltaru jest skała, czyli słynne The Rock of Gibraltar, z którym związana jest większość atrakcji. Żeby tam dotrzeć możecie wziąć autobus lub czeka Was krótki, 30 minutowy spacer do dolnej stacji kolejki gondolowej 🙂 

 

  1. Opcja pierwsza – wjazd kolejką gondolową łączy się ze staniem w kolejce + 6 minut jazdy gondolą. Ceny wahają się w zależności od wybranej opcji – od 15,50 do 25,50 funtów za osobę. Możecie je kupić również przez internet, co pozwoli wam ominąć kolejkę do kas -> klik
    *jeżeli zdecydujecie się na kolejkę wybierzcie bilet w jedną stronę – dlaczego? o tym za chwilkę 🙂 
  2. Opcja druga – pieszo na samą górę, spacerem zajmie to ok. 1,5 godziny). 
  3. Opcja trzecia – lokalne busy, które oferują wjazd z przewodnikiem. Ceny wahają się w okolicy 20-25 funtów za osobę, cała wycieczka trwa około 1,5 godziny. 

 

Nam się bardzo poszczęściło – planowaliśmy wejść i zejść, ale zaczepiła nas starsza para brytyjczyków, którzy nie mieli czasu, żeby poczekać w kolejce i podarowali nam dwa bilety – tam i powrót :)) Zadowoleni z tak hojnego prezentu postanowiliśmy wjechać na górę, pozwiedzać i zjechać 🙂 Mimo popołudniowej godziny kolejka nadal była znaczna, chociaż naprawdę sprawnie to poszło – nie ma się czym martwić.

 

WALUTA obowiązująca na Gibraltarze to funt gibraltarski. Ceny dość często podawane są w funtach i w euro, którym również można się tutaj posługiwać. Niestety w większości miejsc przelicznik euro na funty jest niekorzystny. 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

3. Gibraltar – planeta małp

 

Z gondoli są naprawdę piękne widoki, mniej więcej od połowy trasy zobaczycie włochate magoty – małe małpki, które w Europie i na wolności spotkacie jedynie na Gibraltarze. Gdy kolejka dojechała do górnej stacji dotarło do nas, że mali towarzysze są praktycznie wszędzie i naprawdę trzeba uważać! 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Jeżeli będziecie przestrzegać podstawowych zasad nic Wam nie grozi – małpki potrafią zrobić krzywdę, lubią też niszczyć i są przebiegłymi złodziejkami, ALE… w większości przypadków na ich cel padają osoby, które same się o to proszą.

 

Pamiętajcie

 

Nie karmimy małp – kary sięgają 4000 funtów, a do tego możecie im po prostu zaszkodzić.

Nie zaczepiajcie ich i nie głaszczcie na siłę, naprawdę nie jest musem, żeby zrobić sobie z nimi portret. Możecie skończyć z magotem wbitym w rękę, a po co 😉

Nie przedrzeźniajcie ich – w grupie, która wjeżdżała z nami na górę był jeden AS, który wydurniał się, krzyczał, drapał pod pachami nawet lepiej niż stojący przed nim oryginał – miło było patrzeć, jak mimo swojej masy bardzo sprawnie ucieka 😉 

Wszelkie wystające elementy – butelki, okulary, gumki do włosów mogą zniknąć w mgnieniu oka.

Jedzenie – to nie ważne, że macie je w plecaku. Małpki radzą sobie z zamkami błyskawicznymi bardzo sprawnie – na naszych oczach dorobiły się otwartej paczki chipsów i batonika 🙂 

Plecak najlepiej mieć przed sobą, a nie na plecach. Przełóżcie go jednak wcześniej – ja zrobiłem to już po wyjściu z górnej stacji, po zdjęciu jednego ramiączka zyskałem dwóch małpich kolegów i musiałem wejść do środka…

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Przy dobrej widoczności widoki ze skały są fenomenalne, możecie obejrzeć z góry całe miasteczko wraz z pasem startowym oraz jego plażową częścią. Na górze poza tarasem widokowym jest też restauracja, kawiarnia i sklep z pamiątkami. 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Górna stacja kolejki to doskonałe miejsce do zrobienia kilku portretów małpkom. Szczególnie urocze i przyjazne są dzieciaczki, z którymi w odróżnieniu od dorosłych osobników idzie się zakolegować 🙂

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

Dopiero będąc na górze dotarło do nas, że przez drugą część zwiedzania Pueblos blancos dotarliśmy na Gibraltar zbyt późno. Jeżeli chcecie zwiedzić to miejsce na spokojnie warto przeznaczyć na to cały dzień, wjechać na górę kolejką i zejść pieszo. Moim zdaniem to najbardziej optymalny wybór z wszystkich dostępnych opcji 🙂 

Idąc w dół warto zahaczyć o imponujących rozmiarów jaskinię krasową St. Michael’s Cave, a także funkcjonujący od 2016 roku 72-metrowy most wiszący – Windsor Bridge. W Gibraltarskiej skale wydrążona jest też sieć tuneli, które obecnie udostępnione są do zwiedzania. Great Siege Tunnels  wykorzystywano podczas licznych oblężeń tego skrawka ziemi, a także w czasie II Wojny Światowej.

W 2013 roku, w 70 rocznicę śmierci Władysława Sikorskiego odsłonięto odnowiony pomnik upamiętniający jedną z najbardziej tajemniczych katastrof II Wojny Światowej – znajdziecie go w części zwanej Europa Point

 

Tym razem niestety nie udało nam się zrealizować całego planu – z pewnością wrócimy tutaj, żeby na spokojnie obejrzeć wyżej wymienione miejsca 🙂

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *