#6 Niewiarygodnie piękna Costa Smeralda i najbardziej ekskluzywny kurort Sardynii – coś niesamowitego!

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Olbia 

 

Na naszą ostatnią metę na Sardynii wybraliśmy miejscowość Olbia, z której to mamy lot powrotny do Polski 🙂  Myślę, że to miejsce można traktować wyłącznie jako bazę wypadową na plażę i zwiedzanie okolicy. Całe życie “miasta” kręci się wokół jednej uliczki (Via Corso Umberto I) – szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie spędzić tutaj całego dnia, chyba, że z dobrą książką przy basenie hotelowym.

Jeżeli czytacie wpisy z Sardynii od początku z pewnością wiecie już o naszych przygodach z drzwiami – na koniec nie mogło być inaczej 😀 Po przyjeździe do hotelu czekały na Nas czwarte zepsute drzwi – do naszego pokoju oczywiście. Okazało się, że nie dość, że otwierają się na chybił trafił to jeszcze nie da się ich zamknąć…

Po prawie godzinnym oczekiwaniu uporano się z problemem i w końcu mogliśmy ruszyć do Porto Cervo (ciąg dalszy historii później).

 

 

Porto Cervo i Costa Smeralda

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Porto Cervo jest bezapelacyjnie najwykwintniejszym kurortem w jakim miałem okazję być. Co ciekawe w latach 60-tych XX wieku nie było tutaj zupełnie NIC. Powierzchnię obecnego Costa Smeralda porastała makia, której tereny były dla Sardyńczyków trudniących się głównie rolnictwem i pasterstwem totalnie bezużyteczne.

Pewnego pięknego dnia zjawił się tutaj człowiek z wizją i ogromną fortuną – hinduski książe, brytyjski biznesem Karim Aga Khan IV. Niesamowity, lazurowy kolor wody w połączeniu z potencjałem terenu pod budowę kurortu spodobał mu się na tyle, że wraz z kilkoma inwestorami kupił cały, 35 milowy (ok. 56km) odcinek  wybrzeża tworząc w ten sposób Porto Cervo i Costa Smeralda.

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

W wywiadzie, którego udzielił w 1964 roku Aga Khan IV powiedział: “Morze tutaj ma szczególnie piękne barwy, od najciemniejszego niebieskiego do najczystszej zieleni. Jest tam wiele pięknych, piaszczystych plaż, na których nie ma nawet kota. Chropowate, zielone i szare góry opadają gwałtownie ku wodzie. W powietrzu unosi się zapach różnokolorowych kwiatów. Klimat jest subtropikalny, o wiele cieplejszy niż w zatłoczonych kurortach południowej Francji. Termometr nigdy nie opada poniżej 52 stopni Fahrenheita. (ok 12 stopni Celsjusza) “

Te słowa to najprawdziwsza prawda – Costa Smeralda jest nieprawdopodobnie piękna, to prawdziwy raj na ziemi, który łączy w sobie karaibski kolor wody i plaże z śródziemnomorską roślinnością oraz ukształtowaniem terenu. Szczerze mówiąc tutejsze plaże i zatoczki biją na głowę te, które widziałem na Jamajce – coś niesamowitego.

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Nasz kolega, który od jakiegoś czasu mieszka w północnej części Sardynii na nasze pytanie odnośnie najładniejszej plaży powiedział: “Tutaj nie ma czegoś takiego, jak najładniejsza plaża” – i miał 100% rację. Każda plaża jest inna, każda plaża jest piękna – wszystko zależy od tego, czego oczekujemy od danego miejsca 🙂 

Aga Khan IV wraz z inwestorami chcąc zachować naturalne piękno tego miejsca ustanowili surowe standardy architektoniczne. Standardy te wymagały m. in. żeby powstające budynki wtapiały się w górzysty krajobraz – co uzyskano dzięki niskiej zabudowie i  pastelowym  strukturom elewacji 🙂

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Nie ma tutaj ogromnych hoteli, a budynki nawiązują głównie do lokalnych tradycji. W Porto Cervo nic nie pozostawiono przypadkowi, wszystko jest dopięte na ostatni guzik. To niesamowicie ekskluzywny, a zarazem bardzo kameralny kurort, który w żaden sposób nie psuje naturalnego piękna Sardynii – cudowne miejsce! 

O ekskluzywności tego miejsca świadczy również nagromadzenie butików najlepszych marek – jest tutaj cała światowa śmietanka. Jeżeli jesteś fanem motoryzacji z pewnością nie będziesz zawiedziony, spotkasz tutaj nie tylko Rolls-e, ale również topowe modele Ferrari, Lamborghini, Maserati, Mercedesa, BMW czy Bugatti. Od najnowszych supercars-ów po klasyki w perfekcyjnym stanie <3 

Te wszystkie drogie zabawki to nadal NIC – pomyślcie, że metr kwadratowy ziemi w tej okolicy potrafi kosztować nawet 1.000.000 zł! 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Cala Granu

 

 

Kierując się z Porto Cervo w stronę Capo Ferro po prawej stronie zobaczycie plażę Cala Granu. Nie sposób jej przeoczyć – za zielenią kryje się niesamowita zatoka z lazurową wodą, która wręcz “bije” kierowców po oczach. Nie jestem fanem plaż i biernego odpoczynku, a z ogromną przyjemnością poleniuchowaliśmy tam przez kilka godzin – aż smutno było wracać do Olbii 🙁

 

 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

 

Spiaggia del Pirata Capriccioli

 

 

 

 

 

Wracając nie mogliśmy się powstrzymać i zahaczyliśmy jeszcze o Spiaggia del Pirata Capriccioli. Nieco bardziej zatłoczona, jednak przepiękna zatoczka z widokiem na przeróżne łodzie – od drobnych motorówek po ogromne yachty. Szukając nazwy jednego z nich (tego, z którego startował helikopter), przypadkowo trafiłem na stronę oferującą wynajem luksusowych łodzi w tej okolicy. Ceny są mocno zróżnicowane – zaczynają się od około 2000 EUR, a kończą na… prawie 1.825.000 EUR – za tydzień! 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Jeżeli miałbym wybrać tylko jedno miejsce, do którego będę mógł wrócić na Sardyni, to z pewnością będzie to Costa Smeralda. Ten kilkudziesięciokilometrowy odcinek jest po prostu wyjątkowy, niepowtarzalny. Jeżeli miałbym określić swoją wizję idealnego wybrzeża to znajduje się ono właśnie tutaj – malownicze zatoczki, piasek, skałki, perfekcyjnie czysta, ciepła i niesamowicie lazurowa woda… jest IDEALNIE! <3 

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

 

 

Na koniec dopowiem Wam ciąg dalszy przygody z hotelem w Olbii. Drzwi na szczęście działały, ale okazało się, że zaraz po naszym wyjeździe w połowie hotelu zepsuła się klimatyzacja – oczywiście w Naszej połowie.

Pokój był od południowej strony, w ciągu dnia było ponad 40 stopni…  W środku było cieplej niż w saunie parowej, a powietrze z korytarza było niczym powiew jesiennego wiatru. No nic, pozostało nam się pośmiać i pójść na kolację do “centrum”.

 

 

 

 

Trafiliśmy do małej, lokalnej restauracji, w której przy Naszym pierwszym łyku pożegnalnego Vermentino Di Sardegna D.O.C. Pani ze stolika, przy którym odbywała się rodzinna impreza postanowiła zemdleć w bardzo nietypowy sposób.

Siedząc na krześle straciła kolor, oczy wywróciły jej się na drugą stronę i wyglądała jakby po prostu umarła – serio…  Jestem przekonany, że wszyscy tak pomyśleli, a ostatnią z możliwości, jaką brałem pod uwagę było omdlenie.

W tym momencie ze stolika, przy którym siedzieli starsi dżentelmeni spokojnie powstał lekarz, podszedł bez pośpiechu, popatrzył i położył ją na krzesłach – Pani wróciły bardzo podstawowe funkcje życiowe, jednak pełni funkcjonalności już nie odzyskała i musiała wyjechać z kolacji karetką. 

Wyjazd pod znakiem przygód zakończył się z przytupem, kolacja którą jedliśmy przestała smakować tak jak na początku, ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze 🙂 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *