#2 Apulia. Matera i Altamura – spór o najlepszy chleb we Włoszech!

Sassi di Matera

 

Matera – nie mogliśmy o niej nie wspomnieć mimo, że to przylegający do Apulii region Basilicata – wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO uchodzi za jedno z najstarszych miast na świecie. Nazywana jest miastem wykutym w skale – już na początku zwiedzania trafiliśmy na taras widokowy, z którego rozpościerał się widok na całe Sassi di Matera – zrobiła na Nas ogromne wrażenie. Początki tego przepięknego miasta sięgają epoki kamienia łupanego, o czym świadczą m.in. wydrążone w skale groty mieszkalne. Znajdziecie tutaj cały przekrój rozwoju budownictwa i jego zaawansowania, od ww. jaskiń, aż po piętrowe budynki.

 

 

Co ciekawe, jeszcze kilkadziesiąt lat temu były tutaj ładnie położone slumsy – siedlisko brudu i chorób, nie było prądu, kanalizacji ani bieżącej wody. W latach 50 mieszkańców przesiedlono na obrzeża Matery, a w 1986 roku miasto zaczęto poddawać powolnej, kompleksowej rewitalizacji – można było praktycznie za darmo wydzierżawić dom na 100 lat w zamian za zobowiązanie jego odrestaurowania (co w większości również było finansowane przez władze). Miejsce które zdecydowanie warto odwiedzić 🙂 W 2019 roku Matera będzie Europejską Stolicą Kultury co miejmy nadzieję przyczyni się, do wypromowania całego, nadal mało popularnego regionu Apulii. Zajrzyjcie również na punkt widokowy po drugiej stronie wąwozu – widok zapiera dech :))

 

 

Na naszym pierwszym pikniku w Materze spróbowaliśmy Focaccia Pugliese – drożdżowego, najczęściej okrągłego (przypominającego pizzę) pieczywa okraszonego pomidorami, oliwkami i oregano (doskonałe również w innych wersjach, na zdjęciu Focaccia con Zucchine). Na deser wybraliśmy symbol Salento – Il Pasticiotto Leccese, jest to tradycyjne dla regionu, kruche ciastko wypełnione śmietankowym kremem – bardzo ciekawe połączenie i fajna “gra” konsystencji. Często serwuje się je w porze śniadaniowej – najlepiej smakuje niedługo po wyjęciu z pieca, na ciepło 🙂

 

 

Kupując powyższe smakołyki zwróciliśmy uwagę na dość nietypowy chleb – duży, pięknie pachnący i o dość oryginalnym kształcie (serca?). Okazało się, że jest to nie byle jaki wypiek tylko słynny chleb z Matery, który uchodzi za najlepszy w całych Włoszech. Dowiedzieliśmy się również, że toczy on zaciętą rywalizację (o to, który jest faktycznie tym najsmaczniejszym) z podobnie wyglądającym bochenkiem z oddalonej o niecałe 20km Altamury. Po tej opowiastce stwierdziliśmy, że koniecznie musimy spróbować obu i sami ocenić.

 

 

No dobra… następnego dnia jedliśmy jeszcze Panzerotto pugliese –  kształtem przypominają pierogi, najczęściej smażone są w glębokim oleju, jednak trafiliśmy również na pieczoną (równie dobrą) wersję. Nasze Panzerotto było klasyczne – nadziewane mozarellą i sosem pomidorowym. Wywodzi się z Apulii i Bazylikaty i jest kolejnym smakiem, który warto poznać odwiedzając południowe Włochy – w końcu tutaj spróbujecie najlepszych! 🙂 

 

 

 

Altamura

 

 

Żeby sprawdzić, który z nich faktycznie jest najlepszy nie mogliśmy udać się do innego miejsca niż do średniowiecznej piekarni –Forno Antico S. Chiara, która swoją działalność rozpoczęła już w 1423 roku.

 

 

Miejsce chociaż malutkie ma niesamowity klimat – myślę, że poza kasą fiskalną zbyt dużo się tutaj nie zmieniło przez ostatnich kilkaset lat 😉  Kupiliśmy tam ciepły i przepięknie pachnący bochenek, który od razu spróbowaliśmy – chleby z obu miast są naprawdę przepyszne i spokojnie możemy ogłosić remis – jednak jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazje spróbować takich, które niedawno wyjechały z prawdziwego, opalanego drewnem pieca nie zastanawiajcie się ani chwili – REWELACJA! Nie mogliśmy się oprzeć również Focaccia Pugliese, o którym wspominałem przy pikniku powyżej – już teraz wiemy, że warto jej spróbować w piekarni z tradycjami – coś pysznego!

 

 

Po spacerze i zwiedzeniu katedry udaliśmy się na kawę, która przypadkowo przerodziła się w obiad. Odwiedziliśmy restaurację Tre Archi, która przyciągnęła nas do siebie licznymi pozytywnymi opiniami – zdecydowanie było warto. Elegancki wystrój, bardzo rozsądne ceny, a w środku stolik, na którym w dalszym ciągu ręcznie wyrabia się Apulijskie makarony Orecchiette i Cavatoni.

 

 

Rzecz jasna musieliśmy spróbować chociaż jednego z nich, w sosie ze świeżych pomidorów i bazylii smakował doskonale. Dodatkowo przyniesiono nam jeszcze ciepły chleb (tak, ten słynny), zamówiliśmy też lokalne oliwki, pochodzącą z Kampanii mozzarellę di bufala, która wręcz rozpływała się w ustach (nie ma totalnie nic wspólnego z tą ze sklepowych półek) i włoską przekąskę – bruschette ze świeżą rukolą. Zadowoleni i z pełnymi brzuchami postanowiliśmy pojechać dalej – nad Apulijskie wybrzeże 🙂

 

 

Blog kulinarny - podróżniczy Na Kulinarnym Szlaku

Powiązane posty

#3 Apulia i jej niesamowite wybrzeże

#3 Apulia i jej niesamowite wybrzeże

Korzystając z pięknej, marcowej pogody postanowiliśmy wybrać się na południowe wybrzeże Apulli i dotrzeć, aż do najbardziej wysuniętego na południe punktu Włoch – latarni morskiej Punta Palascia na Capo d’Otranto.

#4 Apulia.  Miasto duchów – Craco

#4 Apulia. Miasto duchów – Craco

Do Miasta Duchów prowadzi wąska, kręta droga, z której roztacza wspaniały się widok na całą dolinę…



2 wspomnień o “#2 Apulia. Matera i Altamura – spór o najlepszy chleb we Włoszech!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *